Świat na żółto i niebiesko...

książki

"Zanim się pojawiłeś"

"Zanim się pojawiłeś". Ten tytuł wielu już kojarzy, jak nie z książki, to z filmu, dzięki któremu opowieść o młodych ludziach, stała się jeszcze bardziej popularna, wręcz światowa. Opowiada o młodej, 27-letniej dziewczynie, Lou, która całe dotychczasowe życie spędziła w rodzinnym miasteczku w Anglii. Gdy straciła pracę i z desperacją szukała czegoś nowego, natrafiła na ofertę opieki nad niepełnosprawnym. Jako, że praca była dobrze płatna i nie wymagała szczególnych kwalifikacji, podjęła się jej. Ku jej zdumieniu, mężczyzna, którym miała się opiekować, nie był starszym panem, który całe dnie spał, lecz 30-sto letnim mężczyzną, z bujną przeszłością i ciekawym bagażem wspomnień, który nie mógł znieść swojego obecnego życia. Lou za wszelką cenę pragnie wzbudzić w chłopaku pasje i nową iskrę do życia. Jednocześnie zmagając się z trudną sytuacją w domu oraz z jej obecnym chłopakiem. Will wcale jej tego nie ułatwia, definitywnie widać, że jego nastawienie jest pesymistyczne i wcale nie zamierza się z niczego cieszyć. Na dodatek, jego matka informuje dziewczynę o tragicznej groźbie, która wisi nad rodziną. Czy Lou uda się pogodzić wszystko i sprawić, aby chłopak zaczął inaczej postrzegać świat? Aby jego życie dalej było wartościowe?

Książka nie tylko opowiada cudowną historię, dwojga ludzi, lecz również daje do myślenia i sprawia, że człowiek zastanawia się nad swoim życiem. 
Czas żeby wziąć to wszystko w swoje ręce i zacząć żyć tak, aby nigdy niczego nie żałować!

„Po prostu... nie mogę znieść myśli, że zostaniesz tu na zawsze – przełknął ślinę. – Za inteligentna jesteś na to. Za bardzo interesująca. – Spojrzał w bok. – Człowiek ma tylko jedno życie. I właściwie ma obowiązek wykorzystać je najlepiej, jak się da.” 

Nie tak dawno, na podstawie książki, został nakręcony film o tym samym tytule. Co mogę powiedzieć? Oglądałam go 2 razy: przed i po przecztaniu książki. Oczywiście, jest cudowny! Uważam, że reżyser, Thea Sharrock  przedstawiła wszystko idealnie. Rzadko się to zdarza, a jednak bardzo wyraźnie widzę podobieństwo książki i filmu. 

Śmiech? Był. Płacz? Był. Uśmiech? Był. Bardzo, bardzo wiele emocji.

Nie wyobrażam sobie, że ja miałabym być na wózku. Bez możliwości normalnego życia. Bez możliwości ubrania się samemu, zjedzenia, umycia. Myślę, że nie zniosłabym faktu, że ktoś, kogo kocham, miałby na to patrzeć, miałby wywrócić swoje życie do góry nogami, tylko po to, aby opiekować się mną. Ale z drugiej strony ja natychmiast rzuciłabym wszystko, gdyby moja bliska osoba była w takiej sytuacji... Całkiem inaczej patrzy się na to z tych dwóch stron.

A wy co o tym myślicie? Zastanawialiście się nad tym?
A może czytaliście książkę albo oglądali film? 
Podzielcie się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami w komentarzach!

Autor: Jojo Moyes
Przetłumaczyła: Dominika Cieśla-Szymańska
Wydawnictwo: Świat książki

zanim.jpg

 

Namaluje dzień Twoja ręką